CXXVII - Jak w kapłanach tych włada chciwość. Pożyczają na lichwę, lecz przede wszystkim sprzedają i kupują beneficja i urzędy kościelne. O szkodach, które chciwość ta wyrządziła świętemu Kościołowi.

Teraz opowiem ci o drugiej kolumnie występku, którą jest chciwość. To co Syn mój dał z taką szczodrobliwością, rozdawane jest tak skąpo. Spójrz na ciało Jego przebite na drzewie krzyża, broczące zewsząd krwią. Odkupił was nie złotem ani srebrem, lecz krwią własną (por. l P 1,18-19). Szczodrą miłością objął nie pół świata, lecz cały rodzaj człowieczy, ludzi przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Dając wam krew, dał wam zarazem ogień, gdyż wylał za was krew przez ogień miłości. Z ogniem i krwią użyczył wam mej natury boskiej, która tak ściśle zjednoczona jest z naturą ludzką. Tej krwi zjednoczonej z mym bóstwem przez szczodrobliwość miłości, Ja uczyniłem ciebie, nędzniku, szafarzem. A ty przez chciwość pożądasz tego, co Syn mój zdobył na krzyżu. Ty, z daru Jego rozdawcą krwi, przywłaszczyłeś sobie tak zbrodniczo ten skarb, że sprzedajesz teraz łaskę Ducha Świętego duszom, które Chrystus odkupił tak wielką miłością (por. Dz 8,18-20). Chcesz, aby za to, co otrzymałeś darmo, płacili ci wierni, którzy cię o to proszą (por. Mt 10,8).

Zachłanność twoja nie każe ci karmić się duszami dla chwały mojej, lecz pożera pieniądze. Miłość twoja stała się tak ciasna w rozdawaniu tego, co otrzymałeś tak szczodrze, że nie mieszczę się w tobie przez łaskę ani bliźni twój przez miłość. Dobra doczesne, które otrzymujesz z powodu tej krwi, przyjmujesz bez liku, a sam, nędzny chciwcze, jesteś dobry tylko dla siebie. Jak złodziej i łupieżca, godny śmierci wiecznej, kradniesz jeszcze dobro ubogich i świętego Kościoła; marnotrawisz je na zbytki z kobietami i ludźmi bezecnymi; wzbogacasz nimi swych krewnych; obracasz dobro ubogich i Kościoła na swe wygody i utrzymanie swych dzieci.
O nędzniku, gdzież są dzieci twe, prawdziwe i słodkie cnoty, które powinieneś mieć? Gdzie jest płomienna miłość, którą winieneś hojnie szafować? Gdzie jest żarliwe pragnienie mej chwały i zbawienia dusz? Gdzie jest okrutny ból, którego winieneś doznawać na widok piekielnego wilka, który porywa twoje owieczki? Nic z tego. W ciasnym sercu twoim nie ma miejsca ani dla Mnie, ani dla twego bliźniego. Kochasz jedynie siebie. Znasz tylko miłość samolubną i zmysłową i miłością tą zatruwasz siebie i innych. Jesteś diabłem piekielnym. Twoja nieuporządkowana miłość pożera twoje owieczki. Żarłoczność twoja pożąda tylko tego łupu! Cóż cię obchodzi, że niewidzialny diabeł porywa dusze, gdy ty sam jesteś diabłem widzialnym, który wydaje je piekłu!

Dobrami Kościoła odziewasz i tuczysz samego siebie i innych diabłów twego otoczenia, oraz żywisz zwierzęta, te piękne konie, które trzymasz dla twej nieumiarkowanej przyjemności i bez żadnej potrzeby. Powinieneś mieć tylko to, co służy potrzebie, a nie przyjemności. Przyjemności niech szukają ludzie światowi. Twoją przyjemnością niech będzie odwiedzanie ubogich i chorych, wspieranie ich w potrzebach duchowych i doczesnych. Tylko dlatego uczyniłem cię moim szafarzem i obdarzyłem cię tak wielką godnością. Lecz ponieważ stałeś się zwierzęciem, znajdujesz upodobanie wśród zwierząt. Jesteś ślepy! Gdybyś mógł widzieć, jakie męki czekają cię, jeśli się nie poprawisz, nie postępowałbyś tak, lecz bolałbyś nad tym, coś popełnił w przeszłości i odtąd zacząłbyś żyć inaczej.

Widzisz, najdroższa córko, ile powodów mam użalać się na tych nieszczęśliwych; jak hojny byłem dla nich; a oni odpłacili Mi taką niewdzięcznością. Cóż jeszcze? Jak ci rzekłem, są tacy, co pożyczają na lichwę. Nie wywieszają godeł jak publiczni lichwiarze, lecz na różne subtelne sposoby sprzedają czas bliźniemu z czystej chciwości, czego za nic na świecie czynić nie wolno. Jeśli wręcza się im podarunek, choćby najmniejszy, a oni w myśli swej przyjmują go jako należność z racji oddanej usługi, wykraczającą ponad jej wartość, jest to lichwa, jak też lichwą jest wszystko, co było przyjęte jako zapłata za czas, na przeciąg trwania pożyczki. Ustanowiłem ich, aby zabraniali lichwy świeckim, a oni uprawiają ją sami. Nie dość tego. Jeśli ktoś przyjdzie do nich, aby zasięgnąć rady w tej sprawie, ponieważ sami obarczeni są tym występkiem i stracili w tym względzie światło rozumu, rada, którą dają, jest ciemna i podyktowana namiętnością, która włada ich duszą.

Stąd wynika mnóstwo błędów, które wypływają z ich ciasnego, chciwego i skąpego serca. Do nich stosują się słowa, które rzekła ma Prawda, gdy Syn mój, wchodząc do świątyni, zastał tam sprzedających i kupujących, i skręciwszy ze sznurów bicz, wyrzucił ich stamtąd: Dom Ojca mego jest domem modlitwy, a wyście go uczynili jaskinią zbójców (Mt21,13; Mk 11,17; Łk 19,46).

Widzisz, najsłodsza córko, że tak jest dzisiaj. Z Kościoła mego, który jest domem modlitwy, uczynili jaskinię złodziei. Sprzedają, kupują, frymarczą łaską Ducha Świętego. Dość spojrzeć. Kto chce otrzymać przełożeństwo lub beneficjum świętego Kościoła, kupuje je. Zjednują sobie tych co stoją wyżej licznymi podarunkami, w pieniądzach czy w naturze. Ci nie zastanawiają się, czy petent jest lepszy czy gorszy. Z uprzejmości i z miłości podarunków, które otrzymali, ci nieszczęśni starają się zasadzić jadowitą roślinę w ogrodzie świętego Kościoła i wyrażają swe przychylne zdanie Chrystusowi na ziemi. I tak obie strony z pomocą fałszu oszukują Chrystusa na ziemi tam, gdzie powinni postępować z całą uczciwością i prawdą. Jeśli namiestnik Syna mojego spostrzeże oszustwo jednych i drugich, obowiązkiem jego jest ukarać winnych. Winien pozbawić podwładnego jego urzędu, jeśli się nie poprawi i nie zmieni swego życia; a temu, co kupuje, przydałoby się, w za¬mian za jego pieniądze, więzienie. To byłoby dlań zbawienną karą, a dla innych przykładem i przestrogą, aby nie ważyli się na taki frymark. Jeśli Chrystus na ziemi tak postąpi, spełni swój obowiązek; jeśli nie uczyni tego, grzech jego nie pozostanie bezkarny, gdy przyjdzie mu przede Mną zdać rachunek z swych owieczek.

Wierzaj Mi, córko moja, że dziś tak się nie karze. Toteż Kościół mój doszedł do takiego stanu zbrodni i obrzydliwości. Mianując prałatów, nie bada się ich życia; nikt nie pyta czy są dobrzy czy źli. Jeśli zasięga się o nich wiadomości, to u tych, którzy są wspólnikami ich grzechów i którzy gotowi są dać o nich dobre świadectwo, bo są do nich podobni. Ma się wzgląd tylko na wysokie stanowisko ubiegającego się, na jego urodzenie, na jego bogactwo, na jego wymowę i ogładę. Co gorsza, na pełnym konsystorzu podnoszą, że jest piękny fizycznie. Słyszysz, co za diabelstwo! Tam gdzie należy szukać ozdoby i piękności cnoty, oni patrzą na piękność ciała. Powinni wyszukiwać skromnych biedaków, którzy przez pokorę unikają wielkich urzędów, a oni wybierają tych, którzy zabiegają o nie tylko z próżności i nadętej pychy.

Chlubią się wiedzą. Wiedza jest w sobie dobra, nawet doskonała, jeśli ten, co ją posiada, łączy z nią dobre, uczciwe życie i szczerą pokorę, lecz w niecnym, występnym pyszałku wiedza jest trucizną. Taki uczynek rozumie Pismo Święte tylko według litery. Umysł jego tonie w ciemnościach, gdyż utracił światło rozumu i oko intelektu jego jest ślepe. W tym to świetle, wzmożonym przez światło nadprzyrodzone, Pismo Święte jest jasne i zrozumiałe, jak ci to na innym miejscu wyraźniej wyłożyłem. Widzisz więc, że wiedza jest dobra w sobie, lecz nie w tym, który robi z niej zły użytek. Stanie się ona nawet dlań mściwym ogniem, jeśli w życiu jego nie nastąpi poprawa. Toteż należy raczej brać pod uwagę święte i dobre życie, niż wiedzę tego, który się źle prowadzi. Czyni się jednak inaczej. Ludzi dobrych i cnotliwych, jeśli nie błyszczą wiedzą, uważa się za głupców i gardzi się nimi. Ubogich się pomija, gdyż nie mają czego dać.

Widzisz więc, że mój dom, który miał być domem modlitwy, gdzie miała jaśnieć perła sprawiedliwości, z światłem wiedzy złączonym z dobrym i zacnym życiem, gdzie miała unosić się woń prawdy, mój dom pełen jest kłamstwa. Ci, co w nim mieszkają, mieli zaślubić dobrowolne ubóstwo i z prawdziwą gorliwością strzec dusz i wyrywać je z rąk diabła, a oni łakną tylko bogactw. Tak ich pochłania troska o rzeczy doczesne, że nie dbają zupełnie o sprawy duchowe. Zabawa, śmiech, zbijanie i pomnażanie majątku, oto co ich zajmuje. Nędznicy ci nie widzą, że jest to najpewniejszy sposób utraty ich bogactw. Gdyby byli bogaci w cnoty i troszczyli się o dobra duchowe, jak powinni, opływaliby i w dobra doczesne, a Oblubienica moja nie spotkałaby się w tym względzie z tylu buntami11. Niech więc zostawią zmarłym grzebanie zmarłych (por. Mt 8,22), a sami niech idą za nauką mej Prawdy i spełniają w sobie wolę moją, czyniąc to, do czego ich powołałem. A oni czynią wprost przeciwnie. Z nieuporządkowaną miłością i gorliwością oddają się grzebaniu rzeczy martwych i przemijających i wydzierają władzę z rąk ludzi świata. To Mnie gniewa i gubi święty Kościół. Niech zmarli grzebią zmarłych; ci którzy są powołani do rządzenia rzeczami doczesnymi, niech nimi rządzą.

Czemu rzekłem ci: Niech zmarli grzebią zmarłych (Mt 8, 22)? To słowo ma dwojakie znaczenie. Zmarli są ci, którzy w grzechu śmiertelnym zajmują się rzeczami doczesnymi z nieuporządkowaną pożądliwością, gorliwością. Lecz zmarłymi mogą też być nazwani ci, którzy oddają się im po prostu. Bo dobra te są dobrami dotykalnymi, dobrami cielesnymi i zarząd nimi jest sprawą ciała. Otóż ciało w sobie jest rzeczą martwą, nie posiada życia przez się. Otrzymuje życie od duszy, uczestniczy w życiu duszy, dopóki dusza w nim mieszka; traci je, gdy się z nią rozłączy.

Więc niech pomazańcy moi, którzy winni żyć jak aniołowie, pozostawią rzeczy martwe zmarłym i niech rządzą duszami, które są istotami żywymi i nie umierają nigdy. Niech prowadzą je i rozdają im sakramenty, dary i łaski Ducha Świętego, niech żywią je pokarmem duchowym przez przykład dobrego i świętego życia. Wtedy dom mój będzie domem modlitwy, obfitującym w łaski i bogatym w cnoty. Ponieważ tego nie czynią, lecz postępują wprost przeciwnie, mogę rzec, że dom mój stał się jaskinią zbójców. Bo stali się przekupniami: sprzedają i kupują, a rządzi nimi chciwość. Uczynili z domu mego schronisko dla zwierząt, bo żyją bezecnie jak zwierzęta. Zrobili zeń stajnię, gdzie tarzają się w błocie występku. Mają w kościele swe diablice, jak ma mąż żonę w domu swoim.

Widzisz, o ile większe, niż wszystkie szkody, o których ci opowiedziałem, jest zło, które opiera się na tych dwóch kolumnach zarazy i zepsucia; są nimi nieczystość i chciwość.