CLXVI - Streszczenie całej księgi.

Otóż, najmilsza i najdroższa córko, uczyniłem zadość pragnieniu twemu co do posłuszeństwa, od początku do końca. Jeśli pamiętasz, prosiłaś zrazu, pełna niespokojnego pragnienia, abym, dla podniecenia w duszy twej ognia miłości ku Mnie, odpowiedział ci na cztery prośby.
Pierwsza dotyczyła ciebie. Wysłuchałem ciebie, oświecając cię w mej prawdzie i tłumacząc ci, w jaki sposób możesz dojść do poznania prawdy, którą pragnęłaś posiąść. Sposobem tym, jak ci rzekłem, jest poznanie siebie i Mnie w świetle wiary. Wytłumaczyłem ci, jak dojść do poznania prawdy.

W drugiej błagałaś Mnie, abym zlitował się nad światem.

W trzeciej wstawiałaś się za mistycznym ciałem świętego Kościoła, abym wyzwolił go od ciemności i prześladowania i chciałaś, abym na tobie ukarał nieprawości sług jego. Wytłumaczyłem ci wtedy, że żadna kara doczesna i przejściowa nie może zgładzić grzechu popełnionego względem Mnie, który jestem dobrem nieskończonym. Ale gładzi go, jeśli złączona jest z pragnieniem duszy i skruchą serca. Jak? Wyłożyłem ci to obszernie. Oświadczyłem ci też, że chcę zlitować się nad światem, wykazując ci, że miłosierdzie jest moją cechą. Z miłosierdzia, z miłości niewymownej, którą żywiłem dla człowieka, zesłałem Słowo, Jednorodzonego Syna mego i aby ci to jaśniej wytłumaczyć, porównałem go do mostu, który łączy niebo z ziemią, przez zjednoczenie natury boskiej z waszą naturą ludzką.

Aby uprzystępnić ci jeszcze bardziej Prawdę moją, wyłożyłem ci, jak wchodzi się na ten most po trzech stopniach, którymi są trzy władze duszy. Wyobraziłem ci też te trzy stopnie na samym ciele. Słowa przez stopy, przez bok i przez usta, odpowiednio do trzech stanów duszy: stanu niedoskonałego, stanu doskonałego i stanu najdoskonalszego, w którym dusza dosięga wyżyny miłości jednoczącej. W każdym z tych stanów ukazałem ci to, co niszczy niedoskonałość i użycza doskonałości; drogę, która do niej prowadzi oraz ukryte sidła diabła i duchowej miłości własnej. Mówiłem ci o tych trzech stanach, o trzech napomnieniach, które daje dobrotliwość moja. Pierwsze zwrócone jest do człowieka za jego życia; drugie w chwili śmierci do tych, co umierają bez nadziei, w grzechu śmiertelnym; są to ci, co idą pod mostem drogą diabła; opowiedziałem ci o nędzach. Trzecie napomnienie dam na sądzie ostatecznym. Rzekłem ci w związku z tym o karze potępionych i o chwale błogosławionych, gdy każdy odnajdzie własne ciało swoje.

Obiecałem ci też i obiecuję jeszcze, że przez wielką cierpliwość sług moich dokonam naprawy Oblubienicy mojej. Wezwałem was wszystkich do cierpienia dla niej, użalając się przed tobą na nieprawości sług moich. Ukazałem ci dostojeństwa kapłanów w godności, do której ich podniosłem i cześć, jakiej domagam się dla nich od ludzi świeckich. Błędy ich nie powinny zmniejszyć szacunku dla nich. Rzekłem, jak przykre Mi jest postępowanie przeciwne. Usłyszałeś też o cnocie tych, co żyją jak aniołowie. Wspomniałem też o wzniosłości sakramentu.

Niezależnie od stanów duszy, pouczyłem cię też o stanach łez, o tym skąd pochodzą i o stosunku ich do różnych stanów wewnętrznych. Wszystkie łzy, rzekłem, mają źródło w sercu i wytłumaczyłem ci dlaczego. Rozróżniłem cztery rodzaje łez i podałem piąty, który sprowadza śmierć.

Na czwartą prośbę, która dotyczyła wypadku szczególnego, odpowiedziałem, że zatroszczyłem się o sprawę, o którą chodziło i wiesz, jak to uczyniłem. Przy tej sposobności wytłumaczyłem ci mą opatrzność ogólną i szczególną, ukazując ci, jak od pierwszej chwili stworzenia aż do ostatniego dnia świata wszystko stało się i staje się przez mą boską opatrzność. We wszystkim, co dopuszczam, we wszystkim, co wam daję, w udręczeniach i pociechach, doczesnych i duchowych, mam na celu tylko wasze dobro, abyście byli uświęceni we Mnie, aby spełniła się w was moja prawda. Prawdą moją jest, że stworzyłem was, abyście posiedli życie wieczne i prawdę tę ujawniłem przez krew Słowa, Jednorodzonego Syna mojego.

W końcu uczyniłem zadość twemu pragnieniu, spełniając mą obietnicę, że opowiem ci o doskonałości posłuszeństwa i niedoskonałości nieposłuszeństwa. Rzekłem ci, skąd pochodzi posłuszeństwo i co przyprawia o jego utratę. Porównałem je do klucza ogólnego. Potem mówiłem o posłuszeństwie szczególnym w doskonałych i niedoskonałych, w tych, którzy żyją w Zakonie i w tych, którzy są poza Zakonem, określając wyraźnie położenie każdego. Słyszałaś o pokoju, którego użycza posłuszeństwo i o wojnie, którą wznieca nieposłuszeństwo, dowiedziałaś się, jak bardzo myli się nieposłuszny i jak śmierć zjawiła się na świecie przez nieposłuszeństwo Adama.

Teraz Ja, Ojciec wieczny, najwyższa i niezmienna Prawda, kończę tę rozmowę stwierdzając, że przez posłuszeństwo Słowa, Jednorodzonego Syna mego, macie życie. Jak przez starego człowieka, pierwszego Adama, wszyscy ulegliście śmierci, tak wszyscy, którzy chcą nosić klucz posłuszeństwa, otrzymują życie przez człowieka nowego, słodkiego Chrystusa Jezusa, z którego uczyniłem wam most, bo droga wiodąca do nieba była odcięta. Krocząc tą słodką i prostą drogą jasnej prawdy, przechodzicie przez ciemności świata, ale one wam nie szkodzą. A w końcu kluczem Słowa otwieracie niebo.

Teraz wzywam wszystkich, ciebie i sługi moje, abyście płakali. Przez łzy wasze, przez wasze pokorne i ciągłe modlitwy okażę miłosierdzie światu. Umarła dla siebie, spiesz tą drogą prawdy. Biegnij, abym nie musiał cię ganić, że idziesz powoli. Gdyż więcej, niż przedtem, będę wymagał od ciebie teraz, gdy sam ukazałem się tobie w prawdzie mojej. Bacz, abyś nigdy nie wychodziła z celi poznania siebie. Zachowaj w tej celi wewnętrznej skarb, który ci dałem i używaj go. Jest nim nauka prawdy zbudowana na skale żywej, słodkim Chrystusie Jezusie. Światło, które z niej bije, rozprasza ciemności. Przyodziej się tym światłem, najmilsza, najsłodsza, prawdziwa córko moja.