CXLVII - Jak jedni są zręczniejsi od innych w zapuszczaniu sieci i łowią więcej ryb. O dostojności doskonałych.

Wszystko to rzekłem ci, abyś przez światło intelektu poznała, z jaką opatrznością Prawda moja w czasach, gdy żyła z wami, spełniała swe czyny i służby. Dowiesz się jednocześnie, jak postępuje i co winna czynić dusza, która znajduje się w tym stanie wielkiej doskonałości. Zważ też, że jeden działa doskonalej, niż drugi, według gotowości posłuszeństwa temu słowu i doskonałości światła, wyzbywszy się ufności w siebie i umieściwszy nadzieję swą we Mnie, swoim Stwórcy. Ten, który słucha przykazań i rad, aktualnie i duchowo, doskonalej zapuszcza sieć, niż ten, który przestrzega przykazań aktualnie, a rad tylko duchowo. Kto nie przestrzegałby rad duchowo, nie przestrzegałby już przykazań aktualnie; są one bowiem ze sobą związane, jak ci to wyłożyłem obszerniej na innym miejscu. Kto doskonalej zapuszcza sieć, doskonalej też łowi; a doskonali, o których ci mówiłem, mają połów bogaty i prześwietny.

O, jakiż ład panuje w ich władzach pod dobrą i słodką strażą, którą sprawuje wolność wyboru u bramy woli. Wszystkie uczucia ich wydają harmonijne dźwięki, wewnątrz miasta duszy, którego wszystkie bramy są jednocześnie otwarte i zamknięte. Wola zamknięta jest dla miłości własnej, a otwarta dla pragnienia, dla troski o chwałę moją i dla miłości bliźniego. Intelekt zamknięty jest dla zaprzątania się uciechami, marnościami i nędzami świata, które wszystkie są nocą zaciemniającą przyglądający się im intelekt; jest on otwarty na świetlany przedmiot postawiony przez moją Prawdę. Pamięć jest zamknięta na wspominanie świata oraz własnych przeżyć zmysłowych, a jest otwarta na wspomnienie moich dobrodziejstw. Wtedy uczucie wybucha radością i zawodzi pieśń, której dźwięki zestrojone roztropnie wiążą się zgodnie w hymn na cześć i chwałę imienia mego.

W tę samą harmonię, w którą stapiają się wielkie struny władz duszy, spływają się też małe struny zmysłów i organów ciała. Jak ludzie źli wydają dźwięk śmierci, przyjmując nieprzyjaciół swoich, tak ci, doskonali, grają hymn życia i przyjmując swych przyjaciół, prawdziwe i rzetelne cnoty, dają zespół dobrych i świętych czynów. Każdy członek wykonywa czynność, do której jest przeznaczony i każdy sprawia się doskonale według stopnia swego. Oko stara się widzieć, ucho słyszeć, powonienie wąchać, smak smakować, ręka dotykać i pracować, noga kroczyć. Wszystkie zestrajają się w jeden ton, aby służyć bliźniemu, dla chwały i sławy imienia mego i dla postępu duszy, przez dobre, święte i cnotliwe czyny, w posłuszeństwie względem woli, jako jej narzędzia. Ten zestrój miły jest Mnie, miły aniołom, miły prawdziwym miłośnikom, którzy słuchają go w radości i weselu, uczestnicząc wzajemnie w szczęściu swoim. Miły jest też światu. Ludzie źli, chcąc nie chcąc, muszą czuć słodycz tej harmonii. Bardzo wielu ulega jej czarowi i powab jej wyrywa ich ze szponów śmierci i przywraca do życia.

Wszyscy święci przyciągali duszę tą muzyką. Pierwszym słodkim dźwiękiem, który zabrzmiał życiem, było Słowo miłości, kiedy przybrawszy wasze człowieczeństwo, aby zjednoczyć je z Bóstwem, wydało na krzyżu głos tak słodki, że przyciągnęło do siebie rodzaj ludzki i ujarzmiło diabła, odbierając mu władzę, którą tak długo posiadał przez grzech człowieka.

Od tego Mistrza nauczyliście się tej harmonii. Tą sztuką jego działali apostołowie siejąc słowo Jego po całym świecie; męczennicy, wyznawcy, doktorzy, panny, wszyscy pociągali dusze swą muzyką. Chwalebna dziewica Urszula tak słodkie dźwięki dobywała z swego instrumentu, że pociągnęła za sobą jedenaście tysięcy dziewic i pozyskała przeszło drugie tyle innych osób. Tak samo inni w ten lub inny sposób wywierali swój czar. Jakaż jest tego przyczyna, jak nie moja nieskończona opatrzność, która zaopatrzyła sługi moje w te instrumenty i nauczyła ich, jak grać na nich. Wszystko co im daję, czego im użyczam w tym życiu, jest tylko środkiem wzbogacenia czaru tych instrumentów, o ile zechcą korzystać z nauki i nie dadzą się oślepić miłości własnej, własnej przyjemności i własnemu zdaniu.