List - Do brata Tomasza della Fonte - przed majem 1373

W imię Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego i słodkiej Maryi.


Najdroższy i najukochańszy ojcze dusz naszych, ojcze nasz w Jezusie Chrystusie. Katarzyna2, Alessa3 i wszystkie inne moje córki polecają się tobie z pragnieniem ujrzenia cię zdrowym na duszy i na ciele, jeżeli tylko spodoba się to Bogu. Ja, Katarzyna, nieużyteczna sługa Jezusa Chrystusa, jestem najmniejsza spośród wszystkich twoich córek, gdyż za mało pragnęłam Bożej chwały i zapomniałam o Jego rozkazie, który często mi powtarzał, abym żyła tak, jakby moja przewrotna wola umarła. Tymczasem nie poddałam tej woli, z należnym szacunkiem nie przyjęłam jarzma świętego posłuszeństwa, jak mogłam i powinnam to była uczynić. Oj, Boże mój, Boże, nieszczęsna jest moja dusza, gdyż nie biegłam z mężnym sercem, objąwszy krzyż mego najsłodszego i najmilszego Oblubieńca, Chrystusa Ukrzyżowanego, ale żyłam sobie wygodnie, kierując się niedbałością i niewiedzą! Przykro mi teraz i wyznaję mą winę przed Bogiem i przed tobą, najdroższy ojcze, prosząc cię, abyś miłosiernie udzielił mi rozgrzeszenia i pobłogosławił mnie oraz wszystkie inne córki.


A teraz cię proszę, najdroższy ojcze, zechciej spełnić moje pragnienie, by ujrzeć cię zjednoczonym z Bogiem i przemienionym w Nim, co nie może się stać bez zjednoczenia się z Jego wolą. O, słodka, wieczna wolo Boża, nauczyłaś nas, jak Cię odczytywać! Gdybyśmy zapytali o to najsłodszego, najdroższego i najłagodniejszego Ojca, odpowiedziałby nam, mówiąc tak: „Najmilsze dzieci, jeżeli chcecie poznać moją wolę i odnaleźć jej owoc, mieszkajcie stale w celi swej duszy". Cela ta jest jak studnia zawierająca wodę i ziemię; dzięki ziemi możemy zrozumieć naszą nędzę, możemy poznać siebie jako tych, którzy sami z siebie nie istnieją, ale wiemy, że nasze istnienie zostało nam dane przez Boga. O, niewymowna, płomienna miłości, widzę, że w studni jest ziemia oraz woda żywa, to znaczy prawdziwe poznanie słodkiej i świętej woli Boga, który pragnie tylko naszego uświęcenia4. Zejdźmy przeto w głąb tej studni, a gdy zamieszkamy w niej, to niewątpliwie poznamy siebie i dobroć Boga. Poznawszy zaś siebie jako coś, co nie jest, stajemy się pokorni, a dzięki pokorze wchodzimy w rozpalone, płomienne Serce, otwarte jak okno pozbawione zasuwy, które się nigdy nie zamyka. Gdy okiem wolnej woli, danej nam przez Boga, wyjrzymy przez to okno, wówczas ujrzymy i zrozumiemy, że Jego wola chce tylko naszego uświęcenia. O, miłości, słodka miłości, otwórz nam, otwórz pamięć, aby przyjęła i zachowała tę wielką dobroć Boga i abyśmy poznali. Kiedy bowiem poznamy — kochamy5, a gdy kochamy, jesteśmy zjednoczeni ze źródłem miłości i przemienieni przez miłość. Wchodzimy i przechodzimy przez bramę Chrystusa Ukrzyżowanego, tak jak to powiedział swoim uczniom: „Przyjdę i zamieszkam w was"6. Takie jest właśnie moje pragnienie — ujrzeć cię, ojcze, przemienionym w tym mieszkaniu. Dusza moja pragnie tego szczególnie dla ciebie, ale także i dla wszystkich innych stworzeń. Proszę cię, ojcze i bracie mój, bądź przymocowany, przybity do krzyża.
Pisałeś mi, ojcze, że byłeś u grobu św. Agnieszki7 i polecałeś nas jej oraz jej córkom, co mnie bardzo ucieszyło. Mówisz, że nie czujesz pragnienia powrotu i nie wiesz, dlaczego8. Myślę, że mogą być dwie przyczyny: pierwsza — dusza jest tak ściśle złączona z Bogiem i w Nim przemieniona, że zapomina o sobie i o stworzeniach; druga — człowiek znajduje się w miejscu, gdzie może medytować i skupić się, a zatem nie chce go opuścić. Jeżeli te właśnie przyczyny zaszły u ciebie, to jest to dla mnie wielkie pocieszenie, gdyż dusza moja nie pragnie dla ciebie niczego innego. Często myślałam i myślę, że moja nędza i niewiedza są przyczyną tego, co się dzieje na świecie. Ufam jednak, że niewymowna miłość Boża zechce ukarać i naprawić moją nieprawość. Uczyni to z miłości po to, abym mogła poznać sama siebie.
Drogi ojcze, podobno masz zamiar udać się gdzie indziej. Uważam, że nie powinieneś czynić tego teraz, ażeby mogła się spełnić wola Boga i twoja. Bóg pozwoli ci wyciągnąć z tego jak największą korzyść i sprawi, że wszystkie twoje uczynki będą przynosić Jemu chwałę, a twej duszy — zbawienie. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Ukrzyżowany.
Polecam ci naszą Katarzynę. Alessa poleca się twojej pamięci, prosząc cię, abyś modlił się za nią i pobłogosławił ją w imieniu Chrystusa Ukrzyżowanego. Módl się też za szaloną Giovannę9.


Katarzyna, sługa i niewolnica wykupiona Krwią Syna Bożego10. Wybacz mi, jeżeli wypowiedziałam słowa zarozumiałe. Niechaj Bóg zapali cię miłością. Jezu słodki. O, Jezu, Jezu.




1/ Tomaso delia Fonte z rodziny Risieduti, dominikanin, starszy od Katarzyny o 10 lat, jej krewny; wychowywali się w jednym domu. Byt jej pierwszym ojcem duchownym i spowiednikiem (w latach 1359-1374). Niniejszy list, świadczący o wielkim przywiązaniu Katarzyny do brata Tomasza, napisany został w czasie, gdy przebywał on w szpitalu prowadzonym przez dominikanów w San Ouirico d'Orcia, niedaleko Sieny; stąd wzmianka o zdrowiu „na ciele". Tomasz zmarł w 1390 roku w dominikańskim klasztorze w Sienie.

2/ Chodzi tu o towarzyszkę Sienenki, wymienioną ponownie na końcu listu. Prawdopodobnie jest to Katarzyna di Ghetto.

3/ Alessa Saracini, młoda wdowa sieneńska, która rozdała swój majątek i wstąpiła do tercjarek dominikańskich. Była jedną z najbliższych przyjaciółek i towarzyszek św. Katarzyny. Katarzyna mieszkała często w jej domu. Umierając mianowała ją przełożoną tercjarek.

4/ Por. 1 Tes 4,3.

5/ Idea łączności i wzajemnej zależności między miłością a poznaniem jest jedną z podstawowych idei św. Katarzyny. Por. Dialog, V i LXVI, wydanie „W drodze", Poznań 1987.

6/ Por. J 14,23.

7/ Aluzja do wizyty dominikanina w Montepulciano, gdzie przechowywane jest ciało św. Agnieszki i znajduje się klasztor pod jej wezwaniem.

8/ Tomasz nie miał zbyt wielkiej ochoty wracać do Sieny. Musiał się tym trochę martwić, skoro Katarzyna stara się usprawiedliwić jego wyrzuty sumienia.

9/ Giovanna di Capo, wierna towarzyszka św. Katarzyny, która spisała jeden z jej listów. Zachowały się cztery listy Świętej do Giovanny. Przydomek „szalona" nadają sobie często uczniowie Sienenki na znak pokory.

10/ Jest to jakby podpis, powtarzający się w paru innych listach dyktowanych na początku lat 70-ych. Wyrażenie „niewolnica wykupiona" — por. l P 1,18-19.


W: Św. Katarzyna ze Sieny, Listy, Poznań 1988.