List - Do Papieża Grzegorza XI

marzec - kwiecień 1376

W imię Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego i słodkiej Maryi.

Najdroższy i najmilszy Ojcze Święty w Chrystusie, słodkim Jezusie. Ja, twoja niegodna córka, Katarzyna, sługa i niewolnica sług Jezusa Chrystusa, piszę do ciebie w drogocennej Krwi Jego, przepełniona pragnieniem ujrzenia pełni łaski Bożej w tobie. Pragnę, abyś z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną i narzędziem uspokojenia całego świata. Proszę cię, miły mój Ojcze Święty, użyj skwapliwie narzędzia swej władzy i mocy z nienasyconym pragnieniem pokoju, chwały Bożej i zbawienia dusz. Jeżeli zaś mi powiesz, Ojcze: świat jest tak udręczony i niespokojny, więc jakże osiągnę pokój? Wtedy odpowiem ci tak w imieniu Chrystusa Ukrzyżowanego: mocą swej władzy musisz dokonać trzech rzeczy.

Przede wszystkim musisz wyrzucić z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością i chciwością oraz nadęte pychą, czyli złych pasterzy i przełożonych, którzy swą zgnilizną zatruwają i zanieczyszczają ten ogród. O, miły nasz zarządco, byłoby naprawdę dobrze, gdybyś użył swej władzy do wykorzenienia i wyrzucenia cuchnących kwiatów. Wyrzuć je daleko, żeby nie miały już dostępu do władzy. Zmuś je, aby starały się odzyskać najpierw panowanie nad sobą, prowadząc święte i dobre życie. W ogrodzie zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa, troszczą się tylko o chwałę Bożą i o zbawienie dusz oraz opiekują się ubogimi.

Oj, Boże mój, Boże, jaki to wstyd patrzeć na ludzi, którzy powinni być wzorem dobrowolnego ubóstwa i powinni rozdawać ubogim dobra Kościoła świętego, a tymczasem oddają się przyjemnościom, zaszczytom, przepychowi, ucztowaniu i innym marnościom tego świata, tak jakby więcej nić po tysiąckroć przynależeli do tego świata, tak jakby więcej niż po tysiąckroć przynależeli do tego świata. Co więcej, wielu świeckich zawstydza ich dobrym i świętym życiem. Wydaje mi się, że najwyższa i odwieczna Dobroć pozwala przeprowadzić siłą to, czego nie udało się przeprowadzić miłością. Przyzwala, aby jej Oblubienicy zostały odebrane owe zaszczyty i przyjemności. Pokazuje wyraźnie, iż chciałaby, żeby Kościół powrócił do pierwotnego stanu ubóstwa, pokory i łagodności i stał się taki, jakim był w owym świętym czasie, kiedy nie dbano o nic, tylko o chwałę Boża i zbawienie dusz, kiedy troszczono się o sprawy duchowe, a nie cielesne. Sytuacja zaczęła się pogarszać wtedy, gdy zaczęto dbać bardziej o ciało niż o ducha, za co – jak widzisz – Bóg przyzwolił na wielki ucisk i prześladowanie. Ojcze, nabierz otuchy, nie lękaj się niczego, co się wydarzyło albo dopiero wydarzy, a co Bóg zsyła po to, aby przywrócić świetność swemu królestwu i aby w Jego ogrodzie pasły się owieczki, a nie wilki pożerające i przywłaszczające sobie chwałę należną Bogu. Ojcze Święty, upodobnij się do Chrystusa, słodkiego Jezusa. Mam nadzieję, że gdy użyjesz opisanego wyżej sposobu, wspomożenie Boże i pełnia Jego łaski będzie zawsze przy tobie. Wówczas wojna zamieni się w wielki pokój, a rozbicie – w wielką jedność. Świętą cnotą, a nie ludzką siłą, pokonasz widzialne diabły, czyli niegodziwe stworzenia, a także niewidzialne diabły , które nigdy nie dają nam spokoju.

Wiedz jednak, miły Ojcze Święty, iż trudno ci będzie dokonać tego wszystkiego, jeżeli nie załatwisz dwóch innych spraw, które są nawet ważniejsze od pierwszej. Chodzi mi o twe przybycie i o podniesienie sztandaru najświętszego krzyża. Niechaj żaden skandal czy też bunt miasta, który ujrzysz albo o którym usłyszysz, nie zagaszą twego świętego pragnienia. Wprost przeciwnie – niechaj się powiększa płomień świętego pragnienia, które ci każę działać natychmiast. Ojcze Święty, nie opóźniaj twego przybycia. Nie daj wiary szatanowi, który stara się temu przeszkodzić, bo przewiduje twoje straty. Próbuje więc wywołać zgorszenie, odbierając ci twoją własność i starając się pozbawić cię ludzkiej miłości i sympatii. A ja ci mówię, Ojcze mój w Jezusie Chrystusie, przybywaj natychmiast, przybywaj jak łagodny baranek. Odpowiedz Duchowi Świętemu, który cię przyzywa. Mówię ci, przybywaj, przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie czeka. Postąpisz wówczas tak, jak umęczony Baranek, który przyszedł z wielką łagodnością i nieuzbrojoną ręką pokonał nieprzyjaciół naszych, używając tylko broni miłości. Troszczył się tylko o sprawy duchowe i o przywrócenie człowiekowi łaski utraconej przez grzech.

Oj, biada nam, biada, Ojcze mój miły, proszę cię i powtarzam ci, abyś przyszedł i łagodną ręką pokonał naszych nieprzyjaciół. Mówię ci w imieniu Chrystusa Ukrzyżowanego, nie wierz doradcom szatana, którzy chcieliby przeszkodzić temu świętemu i dobremu postanowieniu. Ojcze Święty, bądź człowiekiem odważny, a nie bojaźliwym. Odpowiedz na wezwanie Boga, przyjdź objąć w posiadanie miejsce chwalebnego pasterza, świętego Piotra, bowiem jesteś jego następcą. Podnieś sztandar krzyża świętego. Tak jak przez krzyż zostaliśmy uwolnieni , tak teraz, podnosząc ten sztandar, który jest pocieszeniem dla chrześcijan, zostaniemy uwolnieni od wojny, podziałów i licznych nieprawości, a lud niewierny – od niewiary. W ten sposób dokonasz reformy świętego Kościoła i przywrócisz mu dobrych pasterzy. Przywrócisz też jego sercu płomienną miłość i umocnisz go, gdyż niegodziwe łakomczuchy wyssały tyle krwi Kościołowi, że aż pobladł. Nabierz otuchy i przybywaj, Ojcze, nie każ dłużej czekać sługom Bożym, udręczonym pragnieniem ujrzenia cię. Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy Boga. Po tym, co się wydarzyło w Bolonii , nie porzucaj myśli o pokoju, ale przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na twych kolanach jak łagodne baranki i będą cię prosić o miłosierdzie.

Nic już więcej nie powiem. Proszę cię, Ojcze Święty wysłuchaj tego, co ci powie brat Rajmund oraz inni moi synowie, którzy przybędą z nim. Przychodzą oni w imieniu Chrystusa Ukrzyżowanego i moim, a są to naprawdę dobre sługi Chrystusa i wierne dzieci świętego Kościoła. Wybacz mi, Ojcze, moją niewiedzę. Niechaj mnie usprawiedliwi przed tobą miłość i ból dyktujący mi te słowa. Niechaj Wasza Świątobliwość udzieli mi błogosławieństwa.

Wytrwaj w świętym i błogim umiłowaniu Boga. Jezu słodki, Jezu miłości.



1 komentarz:

  1. jesteś cudowna w swoich listach św. Kasiu . Są one tak dzisiejsze. Mam nadzieję, ze Papież Franciszek wraca czasami do Twoich słów:)

    OdpowiedzUsuń