List - do papieża Grzegorza XI

lato 1376 [1]


W imię Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego i słodkiej Maryi.

Ojcze Święty, Ojcze mój w Chrystusie, słodkim Jezusie, twoja niegodna i nędzna córka, Katarzyna, poleca się tobie w drogocennej Krwi Jego, pragnąc, abyś był niewzruszoną skałą i wytrwał w dobrym i świętym zamyśle. Wtedy nie zaszkodzą ci rozliczne przeciwne wiatry, jakie wieją na ciebie z winy złych ludzi tego świata, a także z powodu pokus oraz złości szatana. Chcą oni przeszkodzić wielkiemu dobru, jakie wyniknie z twego przybycia. Z listu, który mi przysłałeś, zrozumiałam, że kardynałowie przypominają ci Klemensa IV, nie czyniącego nic bez rady swoich braci kardynałów [2]. Mówią, że chociaż często jego własna decyzja wydawała mu się słuszniejsza, to jednak postępował zawsze zgodnie z radą kardynałów.

Oj, biada nam, biada! Ojcze Święty, przypominają ci papieża Klemensa IV, a nie wspominają o papieżu Urbanie V, który prosił kardynałów o radę tylko wtedy, gdy miał wątpliwości, czy byłoby lepiej daną rzecz zrobić, czy nie. Natomiast
w sprawie, która była dla niego pewna i oczywista — jak dla ciebie twe przybycie — nie zasięgał rady kardynałów, lecz postępował według własnego przekonania, nawet gdyby wszyscy byli temu przeciwni. Wydaje mi się, że ludzie dobrzy udzielają dobrych rad, kierując się tylko chwałą Boga, zbawieniem dusz i reformą świętego Kościoła, a nie miłością własną. Mówię ci, że trzeba słuchać rad ludzi dobrych, a nie tych, którzy kochają tylko własne zaszczyty, urzędy i przyjemności, bowiem rada ich prowadzi tam, gdzie jest ich miłość. W imieniu Chrystusa Ukrzyżowanego proszę Waszą Świątobliwość o pośpiech. Użyj, Ojcze, świątobliwego oszustwa, to znaczy udawaj, że odkładasz wyjazd, a wyjedź natychmiast [3]. Wtedy skrócą się twoje strapienia i zmniejszą się cierpienia. Poza tym wydaje mi się, że pouczają cię sami kardynałowie, dając ci za przykład dzikie zwierzęta, które uwolniwszy się raz z pułapki, już więcej do niej nie wracają. Jak dotąd pozostajesz w sidłach ich rad, w które wpadłeś wtedy, gdy odłożyłeś swój wyjazd. A sidła te zakładał sam szatan, by spowodować szkody i zło, jakie potem nastąpiło [4]. Ojcze, jako człowiek mądry, natchniony Duchem Świętym, staraj się nie wpadać więcej w tę pułapkę.

Wyrusz natychmiast, Ojczulku mój miły, wyrusz bez żadnego lęku. Jeżeli Bóg jest z Tobą, nikt nie będzie przeciwko tobie [5]. Bóg jest tym, który tobą kieruje, bo jest z tobą. Przybywaj, przybywaj szybko do twej Oblubienicy, która bardzo blada czeka, abyś jej przywrócił rumieńce.

Nie chcę cię już więcej obarczać słowami, chociaż wiele ich jeszcze mam do wypowiedzenia.

Wytrwaj w świętym i błogim umiłowaniu Boga. Nie gniewaj się na mnie, zarozumiałą i nieuczoną kobietę. Pokornie cię proszę, Ojcze Święty, o błogosławieństwo. Jezu słodki, Jezu miłości.




1/ Istnieje wersja łacińska tego listu, przygotowana przez Rajmunda z Kapui dla papieża nie znającego dobrze języka włoskiego. Być może tłumaczono w ten sposób także inne listy do papieża.

2/ Należy w tym miejscu przypomnieć, że kolegium kardynalskie, liczące dwudziestu sześciu purpuratów, składało się z dwudziestu jeden Francuzów, a tylko z czterech Włochów i jednego Hiszpana.

3/  Grzegorz Xl rzeczywiście użył podstępu. Kazał trzymać na Rodanie statki gotowe do wyjazdu, nie zdradzając nikomu swego zamiaru, a gdy był gotowy, wymknął się cichaczem z pałacu i odpłynął w stronę Marsylii.

4/  Katarzyna ma na myśli chyba bunt włoskich miast.

5/  Por. Rz 8,31.